sobota, 23 listopada 2013

III Dream on,dream until your dreams comes true...

*JACK*
-kim...kim kocham cię-powiedziałem,a ona powiiedziala ze też mnie kocha,a gdy to powiedziała wtedy uświadomiłem sobie że to mi się tylko śni,uswiadoniłem sobie,że to zbyt piękne aby było prawdziwe.obudziłem się i powoli otworzylem oczy i ujrzałem moją mamę.Poszedłem dalej spać ale po 5 sekundach dotarło do mnie ze to mama,moja mama.Szybko przeszłem z leżącej do siedzącej pozycji i zobaczyłem śmiejącą sie ze mnie mamę,która siedzi na moim łóżku,szybko ją mocno do siebie przytuliłem
-Tęskniłem-Wyszeptałem.
-Wiem słońce,ja też.
-co ty tu robisz?
-Powiem ci jak się ubierzesz i weźmiesz prysznic-Szybko się zerwałeem z łóżka i pobiegłem do łazienki po drodze zabierając ciuchy z szafy.Po 15 minutach wyszłem z łazienki i zbiegłem ze schodów.Widok jaki zastałem w salonie mnie zaskoczył ale i ucieszył,otóz zobaczyłem moich rodziców całujących się.Moze bedzie tak jak kiedyś,cala nasza kochająca,szczesliwa  rodzina w jednym domu.Zaśmiałem się gdy zobaczylem jak rece mojego taty zjechaly z tali mojej mamy na pośladki przy okazji je mocno obejmujac.W końcu postanowiłem to przerwać bo wizja mamy i taty całujących sie i widać wyrażnie ze na tym sie nie skonczy mnie tak jakby przerazała.-Ej mam prożbe,mozecie to dokończyć kiedy będe w szkole?-zapytalem stojąc z założonymi rękami,śmiejąc sie jak głupi do sera.Moi rodzice odkoczyli od siebie jak by któs ich oparzył.Mama szybko załozyła bluzkę a tata dopiął koszule-nie śmiej sie tak bo jak ja przyłapie cie z twoją dziewczyna w takiej sytuacji to zobaczymy kto bedzie sie smiał głośniej.-powiedziała mama ze smiechem -Wątpie ze mnie kiedyś przyłapiesz-powiedziałem z cwaniackim uśmieszkiem
-to nie wątp-powiedział tata zgryżliwie.-Jest tutaj?-Zapytałem z nadzieją.-Jest-powiedzieli równocześnie moi rodzice z powagą w głosie.I  to był koniec naszej rozmowy po prostu poszlismy jeść śniadanie,zawsze  mówimy o niej  krótko i zwięźle,ale pewnie zastanawiacie sie o kim mowa,otóz mowa tu o mojej młodszej siostrzyczce.To przykra historia,zdarzyło się to rok temu,w tedy strasznie się z nią pokuciłem.Dała mi w twarz i wybiegła z domu w ciemną noc.Była tak zdenerwowana że nie widziala gdzie biegnie...dotarła na ulice gdzie znajdowały sie najniebezpieczniejsze gangi w mieście.Jakiś sku*wiel ją zgwalcil,moją 15-letnią siostrzyczkę.Dorwałem drania i pobiłem go do nieprzytomności,lekarze ledwo co uratowali jego życie.Obwiniam się za to co cie stało,kazdy mówi że to nie moja wina lecz ja i tak wiedziałem swoje,gdybym sie z nia nie pokucił to by do tego nie doszło.To wszystko moja wina.Jedliśmy w ciszy sniadanie aż w końcu mama sie odezwała-Miałam ci powiedziec co tu robie,wiec ja i tata postanowiłismy do siebie wrucić,tata chciał żebysmy z wami zamieszkały ale ty musisz wyrazić zgode-powiedizała mama pełna obawy że sie nie zgodze.-zgodze się jak bedziecie  seks uprawiali tylko w sypialni,waszej sypialni-powiedziałem ze smiechem-dobrze tylko w naszej sypialni bedziemy to robić-powiedziała ze smiechem mama i pocałowała mnie w czoło.Reszta sniadania mineła na tym od kiedy sa razem i jak do tego doszło.po śniadaniu pobiegłem po plecak do pokoju,zeszłem po szchodach i kiedy miałem już wychodzić do szkoły,zatrzymała mie mama-słońce,dziś do szkoły przyjdzie Gin(jest w bohaterach) po plan lekcji i powiedziała,że przy okazji cie odwiedzi bo chce pozanać twoją dziewczyne i przyjaciół-Ale ja nie mam dziewczyny!-krzyknołem -a kim jest dziewczyna o imieniu kim którą wołałeś przez sen i na dodatek powiedziałeś że ją kochasz?-powiedziała mama z cwaniackim uśmiechem,a ja stałem  oniemiały-to jego przyjacióła,w której sie kocha odkąd sięgam pamiecią-powiedział tata ze śmiechem,a ja miałem chote go zabic.-NIE PRAWDA!!!!A teraz przepraszam ale spiesze sie do szkoly-powiedziałem to i już chwycilem za klamke gdy uslyszałem-A od kiedy ci tak spieszno do szkoły?-zapytał z udawanym zdziwieniem-Od kąd wmawiacie mi  ze kocham kim-powiedziawszy to wyszłem z domu i wsiadłem do swojego samochodu.Odpaliłem silnik i pojechalem w strone szkoły.Jechałem  100km\ h. Dobrze, że Kim nie widzie ile jadę, bo pewnie nie odbyłoby się bez lekcji przepisów drogowych. Nagle zobaczyłem piękną blondynkę o długich, zgrabnych nogach i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że to moja Kim. Chwila czy ja nazwałem ją moją? Nie Kim to moja przyjaciółka ... Tylko przyjaciółka i nigdy to nie będzie nic więcej. nie może.Podjechałem po nią.Blondynka wsiadła do samochodu i na przywitanie sie przytulilismy-hej-usłyszałem jej piękny głos-hej piękna-wyszeptałem , na wiekszy głos nie było mnie stac,kiedy zobaczyłem jej odkryte zgrabne  nogi.Czy ona spycjalnie mnie prwokuje żebym sie na nią rzucił.?Moge sie załozyć że w szkole kazdy chłopak bedzie ją rozbierał wzrokiem,świetnie teraz jestem zazdrosny o swoją przyjaciółke,a sam teraz robiersz ja wzrokiem jack,bardzo mądrze.Swoją własną przyjaciółke.Wkońcu zdobęde  sie na odwage i zaprosze ją na randke,dasz rade jack spokojnie weź wdech i...-Co robisz dziś wieczorem? Może byśmy gdzieś wyszli?...tak we dwoje-powiedziałem cały podenerwowany,długo nie odpowiadała,swietnie jack teraz stracisz przyjaciółke i po co ci to było nie wystarczyła ci przyjaźń z nią?-na randke?-zapytała blond-piekność-a chcesz?-zapytałem pełna bawy żę odmówi-a ty?-i co tu powiedzieć?-Pierwszy zadałem pytanie.-To pierwszy na nie odpowiiec-jak zawsze uparta.-to odpowiedzmy w tym samym czasie-okej- Gotowa?- Pokiwała głową.- 3... 2... 1... " Tak "- Obydwoje wyszeptaliśmy patrząc sobie głęboko w oczy.- Am... To o 18 przyjadę po Ciebie okey?- Zapytałem.
- Dobrze.- Podjechaliśmy pod szkołę. Wysiadła z samochodu.- Dziękuję za podwiezienie i do zobaczenia.
- Papa.-zaparkowałem samochod i pobiegłem do klasy.Gdy wbiegłem do klasy wpadłem na kogoś i pociągnąłem ją za sobą.Po chwili zobaczyłem te orzechowe oczy dla których jesem w stanie skoczyć w ogień.Kim upadła na mnie okrakiem,a nasze twarze były blisko siebie kiedy miałem ją już pocałowac,usłyszałem głos najleprzego przyjaciela- Joł zakaz miziania na terenie szkoły!- Krzyknął Jerry.
- Jerry!!!- Krzyknęła cała klasa łącznie z nauczycielem.
- Ty matole!- Krzyknęła wściekła Grace. My odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni i szybko poszlismy do swoich ławek.ja usiadłem z Jerrym a Kim z Grace.Dziwne że Smithe nie wlepił nam kozy.Przez cała lekcje ja z Kim patrzeliśmy sie na siebie,jezu jest taka piękna.Po kilkunastu minutach zadzwonił dzwonek,szybko sie spakowałem i kiedy byłem koło  drzwi do klasy odwruciłem sie i spojrzałem na Kim ktora stała koło ławki,i czekała na Grace ale jej wzrok cały czas  był skierowany w jeden punkt.We mnie,uśmiechnolem sie czarująco i pokazałem gestm ręki żeby poszła ze mną,ona odwzajemniła usmiech  i ruszyla w moją strone.
Wyszliśmy z klasy razem,szliśmy w strone szafki Kim ciągle rozmawiając i opowiadająć różne żarty.Kiedy dotarliśmy do celu,Kim szybko zmieniła ksiązki na następną lekcje i zamkneła szafke,gdy sie odwrócila stalismy naprawde bardzo blisko,miałem w tej chwili niewyobrazalną chęc pocałowania jej,mojej najleprzej przyjaciółki.Przycisnołem ją do szafek,jedna ręką objołem ją w tali a drugą położyłem obok jej głowy.Przyblizyłem sie do niej i już prawie ją pocałowałem  ,no właśnie prawie.-Yo,pocałuj  ją w końcu  ,bo ja nie mam zamiaru czekac klejnych trzech lat,yo.-powiedział naajzwyczajniej w swiecie Jerry Szybko od siebie odskoczyliśmy i zobaczyliśmy że tylko  Jerry to widzia.Nagle Kim zaczeła tłumaczyć mi matme,nie rozumiałem o co jej chodzi.Dopiero potem zauważyłem naszych przyjaciół,i zacząłem blondynki uwaznie słuchać, jej pieknego głosu,do czasu ponieważ Milton stwierdził że kim mi żle tłumaczy i zaczól nam, to znaczy mi i kim tłumaczyć matme- -yo nie ogarniam was teraz gadacie cos o matmie a wczesniej ledwo co a byście się...-oby dwoje  walneliśmy go z łokcia,kim z lewej strony a Ja z prawej.Jerry zaczął coś gadać ale ja go już nie słuchałem,ponieważ zobaczyłem jak moja mała siostrzyczka biegnie w moją stronę.Rzucila mi się na szyje,mocno ją przytuliłem i pocałowałem ją  w policzek.Tak bardzo mi jej brakowało.Kiedy już się oderwaliśmy od siebie,postanowiłem przedstawić moim przyjaciołom Gin-poznajcie Gin,moją siostre,Gin poznaj moich przyjaciół-każdy sie przedstawił,Milton podał jej ręke ale jej nie uścisneła,zdziwił się ale nic nie powiedział-ej gdzie jest kim?-zapytałem  zdziwiony,przecież przed chwilą stala koło mnie.-To ta blondynka?-zapytala Gin a ja pokiwałem głową.-Pobiegla w tamta stronę i chyba płakała-powiedziała i pokazała mi że Craford pobiegła w stronę szatni koło sali gimnastycznej.Szybko pobiegłem w tamta stronę.Słyszałem jeszcze jak Jerry mówi-Gin?Gin-tonic.-Jerry zaczoł sie śmiać a potem krzyczeć bo Gin zaczeła go okładać pięściami.
*GRACE*
Wkońcu przestała Gin okładać martineza pięściami wróciłiśmy do rozmowy -Kim to jest dziewczyna Jacka?-bardziej stwierdzila niż zapytała Gin.
-Widzicie!Nawet ona tak uważa-krzyknął Eddy z Jerrym.-Nie,nie są-powiedziałam spokojnie-Powiedziałaś ze płakała?-zapytał Milton-tak-odparła pewna siebie Gin.Boze jaka ona jest podobna do Jacka.-To nie mogła byc Kim,bo ona nigdy nie płacze-powiedzial Milton.I w tym momenicie zadzwonił dzwonek na lekcje,każdy poszedl na nastepne zajecia, a Gin do domu ponieważ zaczyna dopiero jutro chodzić do szkoły.
................................................................................................................................................................
Dziękuje wam za komentarze,naprawde zachecają mnie do pisania kolejnego rozdziału.
I dziekuje ze ktoś czyta te badziewne opowiadanie.Dodałam też bohaterów,nie wszystkich tylko część,ale  co jakis czas będe dodawała  następnych bohaterów.
                         Rozdział dedykuje osobą któe skomentowały poprzedni rozdział:
                                                              Marta Z.
                                                            Patty Howard
                                                      AleXandra Howard
                                                           Ola Pisarka
                                                                                                                               KIRA 
                                                                                                                                                                           PS Od teraz postaram sie komentować wasze  wszystkie nowe posty.
                                                                                             

sobota, 16 listopada 2013

II jealousy, feeling that such a long time since I visited in her heart now struck with amazing strength ...

*Grace*
Jezu...chyba nie ma nic gorszego niż lekcja ze Smithe w całym Syford.Syford, w całym kraju jak nie na świecie.Jak zwykle Milton z Julią notują wszystko co nauczyciel mówi,Jerry czyta swojego pozera.Eddy w ogóle w swoim świecie,Kim i Jack wlepiają w siebie maślane oczka,Lindsay czyta magazyn modowy ,chwila...wróć,Kim i Jack gapią się na siebie.O MÓJ BOŻE!!! I ona mi wmawia do jasnej cholery zę nic do niego nie czuje.Oj będzie się tłumaczyła mi jak na spowiedzi .Po chwili  zobaczyłam żę Milton  odwrócił sie po coś do tyłu i zobaczył to samo co ja czyli czyli naszych zakochańców.Szturchnoł Julie,pokazał jej to samo co przed chwila zauważył.Jerry zaczał coś gadać do Jacka ale ten go w ogóle nie słuchał cały czas patrzył w jeden punkt.Latynos po pewnym czasie zauważył ze szatyn w ogóle go nie słucha,już chcial na niego nawrzeszczeć gdy zobaczył ze jego najleprzy przyjaciel czemuś a raczej komuś sie przygląda.Powiódł za jego wzrokiem i zobaczył że Brewer przyglada sie Kim.Z początku  nie ogarnął o co chodzi,ale po dwuch sekundach ogarnól o co chodzi i zaczął sie uśmiechac w ten swój głupkowaty sposób.Zauwazyłam że nawet  Eddy pogrązony w swoim świecie to zauwazył.W końcu  zadzwonił upragniony dzwonek ,szybko sie spakowałam i odwróciłam sie w strone gdzie powinna stać Kim,lecz jej tam nie było tak samo jak i Jack.Wyszlam z klasy ostatnia,a przed klasą czekała na mnie cala paczka,poprawka cala,domyślacie sie kogo nie ma?Oczywiście,.. nie ma naszych gołabków.
-O kurczaczek,czy widzieliście jak Kim i Jack sie na siebie patrzą?-zapytal milton.
-Oczywiście .Chyba cała klasa to zauwazyła.Trzeba w jakiś sposób ich połaczyć,przecież oni muszą...-nie dokończyłam bo Jerry przerwał mi w połowie zdania-Ale o czym gadamy bo nie ogarniam-Jerry oparł sie o mnie,Ja z niedowierzaniem jak można byc tak nie kumatym uderzylam sie w czoło i przejechałam otwartą ręką po twarzy-Po pierwsze zdejmij tą ręke bo powiem  Kim jak nazwłełeś jej taniec,po drugie to nic nowego żę nie ogarniasz,a po trzecie nie mogłeś poczekać aż skończe tylko musiałeś mi przerwac w połowie zdania!?-Powiedziałam wściekła,Jerry patrzal na mnie przerazony o tak najleprza groźba na Jerrego to Kim.Milton zlitowal sie nad Jerrym i zaczół mu tłumaczyć i w końcu martinez zrozumiał.
-nie uda wam sie to -powiedział Jerry tonem spycjalisty-Niby dlaczego miałoby sie nam to nie udać?-spytał zdziwiony Eddy -zapomnieliscie o jednym malutkim szczeguliku-teraz on zaczół nam tłumaczyc jak małym dzieciom i jeszcze zaczoł nam getykólować-Niby o jakim?-Spytała sie zdziwiona julia która do tej pory sie nie odzywała-zapomnieliście że obydwoje sa uparci i niebezpieczni i kiedy wtrącimy sie w ich życie miłosne to źle sie to dla nas skończy-każdy patrzył sie oniemiały na Jerrego -No co tez potrafie byc mądry tak jak Milton-z trudem otrzasnełam sie z szoku-To ktoś ma jakis plan zeby ich połączyć i żeby oni sie o tym nie dowiedzieli że sie między nimi wtracamy?-kazdy patrzył to jeden na drugiego-to może niech kazdy sie zastanowi w domu i jutro powiemy co wymyśleliśmy?-spytała julia-okey,a tak na marginesie to ktoś wie gdzie jest Kim i Jack??

*Kim*
Szłam z Jackim przez korytarz,cały czas rozmawialismy na różne tematy i opowiadaliśmy rózne kawały,gdy dotarliśmy do celu czyli mojej szafki,otworzyłam szafke i szybko zamieniłam ksiażki na lekcje.Zamknełam szakę i sie odwrócilam w strone Jacka który stał blisko,przycisnoł mnie do szafek,jedna reką mnie obją w tali a drugą położył obok mojej głowy.przyblizył sie do mnie tak blisko ze mogłam zobaczyć małą czarna plamke w źrenicy na dole jego lewego oka.Myslałam że serce zaraz mi wyskoczy z piersi,chyba nigdy tak mocno mi nie biło jak w tej chwili.Już było blisko tak blisko...i nagle miałam ochote go zabić,kolejny raz,zawsze musi przeszkodzic zawsze,nikt inny tylko zawsze JERRY!!!!!
-Yo,pocałuj  ją w końcu  ,bo ja nie mam zamiaru czekac klejnych trzech lat,yo.-powiedział naajzwyczajniej w swiecie Jerry Szybko od siebie odskoczyliśmy i zobaczyliśmy że tylko  Jerry to widział .Zauwazyłam tez że za Jerrym biegną nasi przyjaciele.-Am...no wiesz z matmy było....-zaczełam coś gadać o matmie,a Jerry patrzał na mnie jak na idiotke.Wszyscy nasi przyjaciele przybiegli do nas i zaczeli nam sie przyglądac a Milton zaczął razem ze mna tlumaczyć Jackowi matme no tylko on bo powiedział że ja mu to żle tłumacze.-yo nie ogarniam was teraz gadacie cos o matmie a wczesniej ledwo co a byście się...-oby dwoje  walneliśmy go złokcia,ja z lewej strony a Jack z prawej.-to znaczy...yyy...-juz Jerry mial wymyśleć jakąs wymówke gdy nagle jakas dziewczyna dosłównie rzuciła sie na Jacka ,dziwne było to że Jack w ogóle jej nie odepchnął od siebie tylko jeszcze bardziej ją przytulił i jeszcze pocałował ją w policzek.Wtedy do mnie dotarło że Jack nigdy sie nie zmieni zawsze bedzie casanova.Jedna maleńa łezka wyleciala mi z oka,naszczeście nikt tego nie zauwazyl oprucz tej dziewczyny,której cholernie zazdroscilam,ponieważ chciałam to ja byc na jej miejscu.

piątek, 8 listopada 2013

I I belong to me though, it's not a matter of having ...

                                  Nazywam się Kim Crouford, a oto moja historia.
 Śpię sobie słodko śniąc o Jacku, gdy nagle mój 9- letni brat Alex, wylał na mnie cały kubeł lodowatej wody. Spadłam z łóżka z krzykiem. Mój '' kochany '' braciszek zaczął się ze mnie śmieć, a ja wstałam z wrzaskiem - Alex nie żyjesz!!- Alex zaczął uciekać po całym domu, a ja za nim.- Mamo Kim chce mnie zabić!- Zaczął się drzeć przez pół domu wbiegając do kuchni gdzie przebywali rodzice. Wpadłam tam za Alexem mało co sie nie zabijając po drodzę.- To on zaczął!
- A co on takiego zrobił?- Zapytał się ciekawy tata.
- Miałam najcudowniejszy sen, który on mi przerwał.- Wskazałam na Alexa palcem.
- A o czym?- Zapytała z chytrym uśmieszkiem mama.
- Śniłam o Jacku, w którym miał mnie pocałooo... Yyy ... Idę się wykąpać.- Zrobiłam się cała czerwona i uciekłam do łazienki, a z kuchni słyszałam jak wszyscy się śmieją. Włożyłam na siebie jeansową spdniczkę z guzikami, czarną bokserkę i do tego czarne balerinki z kokardką. Do tego zestawu założyłam jasno- różowe różyczki, włosy wyprostowałam, zrobiłam kreski eyelinerem i popsikałam się moimi ulubionymi słodkimi perfumami. I wzięłam w rekę szary, zwykły sweterek.  Wybiegłam z domu po drodze zachaczając o kuchnię i zabierając jabłko z miski z owocami.
- Pa!!!- Żegnając się ze wszystkimi domownikami. Spojrzałam na zegarek i o mało co nie dostałam palpitacii serca. Zegarek wskazywał 7:50. Aż w pewnym momencie zobaczyłam wybawienie. Pewnie zastanawiacie się co ja zobaczyłam? Otóż zobaczyłam mojego księcia w sportowym samochodzie, który zmierzał w moim kierunku.

* Jack *

Jechałem sobie 100km\ h. Dobrze, że Kim nie widzie ile jadę, bo pewnie nie odbyłoby się bez lekcji przepisów drogowych. Nagle zobaczyłem piękną blondynkę o długich, zgrabnych nogach i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że to moja Kim. Chwila czy ja nazwałem ją moją? Nie Kim to moja przyjaciółka ... Tylko przyjaciółka i nigdy to nie będzie nic więcej.

* Kim *

Jack podjechał po mnie. Wsiadłam do samochodu i na przywitanie się przytulilismy.
- Hej.- Powiedziałam, a on mnie pocałował w policzek i szepnął " Cześć piękna ". A ja się zarumieniłam. Jechaliśmy przez pół drogi w milczeniu. Od czasu do czasu widziałam jak Jack na mnie zerka.
- Co robisz dziś wieczorem? Może byśmy gdzieś wyszli?- Zapytał nagle ...- Tak ... We dwoje.- Dodał, a ja zapomniałam jak się oddycha. Po 2 minutach przypomniałam sobie jak wykonuje się ta czynność i jedyne co zdołałam z siebie wydusić to:
- Na randkę?
- A chcesz?- Zapytał.
- A ty?- Ledwo co wydusiłam z siebie.
- Pierwszy zadałem pytanie.- Stwierdził.
- Więc pierwszy na nie odpowiedz.- Wiedział, że ze mną nie wygra, więc odpuścił, ale nie do końca.
- To odpowiedzmy w tym samym czasie okey?
- Okey.
Słodko się uśmiechnęłam, a on odpowiedział tym samym.
- Gotowa?- Pokiwałam głową.- 3... 2... 1... " Tak "- Obydwoje wyszeptaliśmy patrząc sobie głęboko w oczy.- Am... To o 18 przyjadę po Ciebie okey?- Zapytał.
- Dobrze.- Podjechaliśmy pod szkołę. Wysiadłam z samochodu.- Dziękuję za podwiezienie i do zobaczenia.
- Papa.
Szybko wbiegłam do szkoły i udałam się do klasyna historię. Oczywiście jak zwykle się spóźniłam. Ojejku a to lekcja z panem Smithe. Nie dobrze. Otworzyłam drzwi od klasy i wbiegłam do środka cieżko dysząc.
- Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziałam.
- Jak zwykle panna Croufurd spóźniona. Co ma pani na swoje usprawiedliwienie?- Zapytał.- Czy twój brat znów przyprowadził małpę, która zamknęła Cię w łazience, czy tym razem był to koń?- Zakpił ze mnie. Już otwierałam usta, żeby mu odpyskować, gdy nagle do klasy wpadł Jack wywracając się i ciągnąc mnie ze sobą tak, że upadłam na niego okrakiem. Nasze twarze były pare centymetrów od siebie. Tak że mogłam poczuć jego boskie perfumy.
- Joł zakaz miziania na terenie szkoły!- Krzyknął Jerry.
- Jerry!!!- Krzyknęła cała klasa łącznie z nauczycielem.
- Ty matole!- Krzyknęła wściekła Grace. My odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni i szybko poszlismy do swoich ławek. Ja usiadłam z Grace, a Jack z Jerrym. Przez całą lekcję ja z Jackiem zerkaliśmy na siebie nie zdając sobie sprawy, że nasi przyjaciele to zauważyli.
............................................................................................................

hejka!!!
z tej strony kira i arielka , razem  bedziemy pisać tą historie o ''kickin it'' a dokładniej o jacku i kim i ich historii.Piszcie w komentarzach czy wam sie podoba i co mamy zmienić no i to by było na tyle...pa